Matura

Białą koszulę (a nawet dwie) wyprasowałam wczoraj…

Jestem spokojna- mój syn na pewno sobie świetnie poradzi. Na bank, i już.

Mgła, pochmurno, duszno po nocnych deszczach. Byłam rano daleko, daleko z psami. Polne drogi wygładzone ulewą, tylko nasze ślady i trochę tropów saren…A w powietrzu standardowe majowe dźwięki: skowronki, kukułki i dzwony z kościoła z sąsiedniej wsi…

Zdjęłam dziś obrączkę, schowałam. Sama przed sobą, po 21 latach,  zakończyłam  pewien etap. Formalnie kiedyś tam też się skończy. Formalności nieważne w sumie teraz…

Na maturze, 24 lata temu, pisałam pracę, o ironio, o wątkach miłosnych w literaturze… Napisałam tę pracę na szóstkę….W życiu z tą miłością mi aż tak dobrze nie poszło…

W temacie wypracowania zawarty był cytat z wiersza „Snuć miłość” Mickiewicza….

Pamiętacie? Wiersz piękny:

Snuć miłość, jak jedwabnik nić wnętrzem swym snuje,

Lać ją z serca, jak źródło wodę z wnętrza leje,

Rozkładać ją jak złotą blachę, gdy się kuje

Z ziarna złotego, puszczać ją w głąb, jak nurtuje

Źródło pod ziemią – W górę wiać nią, jak wiatr wieje,

Po ziemi ją rozsypać, jak się zboże sieje,

Ludziom piastować, jako matka swych piastuje.

 

Stąd będzie naprzód moc twa, jak moc przyrodzenia,

A potem będzie moc twa, jako moc żywiołów,

A potem będzie moc twa, jako moc krzewienia,

Potem jak ludzi, potem jako moc aniołów,

A w końcu będzie jako moc Stwórcy stworzenia.

Majówka się kończy

Bałam się tych wolnych dni- zwykle w weekendy, święta, wtedy, kiedy jest trochę wolnego czasu, stan mojej córki się pogarsza. Ma czas na myślenie po prostu…. Na szczęście jakoś sobie poradziłyśmy tym razem. Nie było źle. Od jutra znów szkoła, intensywny czas aż do wakacji…

A na razie jeszcze kilka wolnych chwil….

Psia zgoda, rzadkie zjawisko. 😉

terry

A ten maluch, który chce mi pożreć palec, to storczyk Maxillaria tenuifolia. Malutki kwiat intensywnie pachnie…kokosem. Naprawdę. 🙂

DSC07579DSC07580

 

A w ogrodzie…

DSC07572

Orzech ajlantolistny. Jeśli z tych kwiatów znowu nic nie będzie, zetnę cię, uważaj (ciiii…cho….wcale nie zamierzam łapać za ostre narzędzia, nastraszyć tylko dziada muszę!) !

DSC07571

Kwitnący sasafras- drzewko się zadomowiło, zimuje spokojnie, przyspieszyło wzrost. Cieszę się. 🙂

DSC07567

A ten bidoczek to  mała wierzba Mount Aso, która podobno ma mieć TAKIE KOTKI: http://www.e-katalogroslin.pl/plants/9372,wierzba-smukloszyjkowa-mt-aso_salix-gracilistyla-mt-aso

DSC07570DSC07568

Serduszka- każdy lubi. 🙂

DSC07569

Pożarte w zeszłym roku przez ślimaki- żyje. Epimedium, kwiat elfów.

DSC07566

Bez tawuły nie ma maja. 🙂

Lata świetlne od rzeczywistości…

Bolą mnie stopy- butów na wysokim obcasie prawie nigdy nie noszę. Boli mnie serce- od tylu emocji, wzruszeń, dźwięków, tęsknot. Wrażeń, dla których warto żyć. Bardzo warto.

Jeśli będziecie kiedykolwiek mieć okazję usłyszeć wiolonczelistę z artykułu poniżej- skorzystajcie. Ja miałam to szczęście, że mogłam go posłuchać, porozmawiać, a nawet- kiedy słów zabrakło- uściskać go, najserdeczniej, jak tylko mogłam. To człowiek niezwykły- i zupełnie nie chodzi mi o to, że radzi sobie z niepełnosprawnością. Charyzma, energia, ciepło jakieś zupełnie nie z tej Ziemi…

http://kultura.trojmiasto.pl/Dominik-Polonski-Pokonalem-raka-mozgu-jedynie-dla-wiolonczeli-i-muzyki-n99728.html

Jak tu wrócić do codzienności…?

„Proszę pani,

…napisałem po niemiecku piosenkę o wiośnie !!!”-  sms o takiej treści przysłał mi uczeń, ośmiolatek.

To są genialne chwile. Genialne. 🙂

Poza tym dziś mój średni pisze egzamin gimnazjalny. Luzak ci on i leniwiec (ale nadrabia urokiem osobistym, a co! 😉 ) – no ciekawe, jak mu pójdzie. Może miał rację, nie robiąc NIC do tych całych egzaminów. A może nie. 😉

A w maju- MATURA najstarszego, to dopiero emocje. 😉

 

Posypało

Posypało, pobieliło. Zimno. Włóczęgę z psami uskuteczniam mimo to- lepszego sposobu na odreagowanie nie znam.

Od kilku dni (a dziś już na całego, zważywszy, że przyśnieżyło) marzę o…. spokojnym Bożym Narodzeniu. Dwa razy Wielkanoc i jedne Boże Narodzenie zjechane chorobą nam wystarczą. Może za kilka miesięcy będzie lepiej, spokojniej. Może. Usiąść, odetchnąć, pośmiać się, wzruszyć, mieć obok siebie rodzinę, przyjaciół, spojrzeć komuś w oczy i w tychże oczach zobaczyć radość i miłość. Wszystko jest do zrobienia, wszystko jest możliwe…

DSC07548DSC07549DSC07550DSC07551DSC07552DSC07553DSC07554DSC07555DSC07556DSC07557DSC07559DSC07560DSC07561

Kwiecień- plecień

Jak to wszystko zależy od punktu widzenia… Luty, marzec wydawały mi się tak ciężkie, chwilami ponad siły. W ciągu paru dni sytuacja zmieniła się na tyle (kwiecień- plecień? najwyraźniej…), że teraz myślę o tym czasie jak o sielance. Dużo gorzej u nas, dużo trudniej, jakby ktoś wcisnął guzik „RESET” i przeniósł nas wstecz, praktycznie do punktu wyjścia. Nienawidzę tej choroby. Już się wydawało, że mamy nad nią jako taką władzę. Zmyłka. To ona wciąż rządzi…Ale ok, skoro jeszcze raz od początku, to od początku. Wyjścia nie ma za bardzo…Każdy, kto miał czy ma chore dziecko wie, jak to jest…

I na przekór wszystkiemu znajdę siły i nawet tej wiosny nie przeoczę, i będę łowić każdą dobrą chwilę. Piszę to i na razie nie bardzo w to wierzę. Bo na razie się nie pozbierałam na tyle, żeby stworzyć namiastkę Świąt choćby. Ale spróbuję.

DSC07496DSC07497DSC07499DSC07500DSC07501DSC07502DSC07503DSC07505DSC07506DSC07507DSC07508DSC07509DSC07510DSC07511DSC07526DSC07527